Julitka ma dopiero 5 miesięcy ale już wyostrzyła sobie charakterek. Czasem wydaje mi się, że jest mądrzejsza niż ja bo np. sama od siebie postanowiła zasypiać wieczorami w łóżeczku, sama od siebie odrzuciła lekarstwo na kolki, na uspokojenie zaczeła przykładać sobie pieluszkę do buzi a teraz sama odrzuciła smoczka. MOim zadaniem jest tylko by wpaść o coś jej chodzi. Smoczek przydaje się tylko na niecierpliwe czekanie na mleko i do usypiania a tak resztę dnia i nocy nie jest jej potrzebny. Kiedy dam jej go tuż po jedzeniu żeby zaraz jej się nie ulało od wkładania rączek do buźki ta rzuca nim jak szalona a rączki i tak lądują w ustach. Kiedy postawię jej butle z herbatką i szklankę ta chciałaby szklankę a jakbym przybliżyła ją by dotkneła to otwiera dziubek jakby do picia. Myśle, że jak zacznie sama siedzieć to zaczniemy naukę picia z kubeczka.
Potrafi wyraźnie pokazać co chce. Kiedy mąż na nią nie patrzy a ona chce to woła głośne eeee. Tak samo różne inne piski i krzyki coś znaczą. Nerwus jednak z niej jest niemożliwy. Julitka ma przerost ambicji nad możliwościami. W leżaczku podpiera się łokciami i siada mimo, że jeszcze się chwieje. Kiedy pani doktor pomagała jej się podciągać ta zamiast siadać to prostuje nogi i chciałaby na nie stanąć. Kiedy zabawka za duża i nie mieści się w buzi to wścieka się do tego stopnia, że wkońcu rzuci nią w kąt a jak zauważy, że teraz nic w rączkach nie ma potrafi wsadzić sobie róg kaftanika, spódniczkę albo nawet papcia byle by coś było.
Zaczyna bać się obcych. Najlepiej żeby ktoś obcy przyszedł i na nią nie patrzył wtedy najpierw ona się poprzygląda a po chwili jest już oki. Jeśli jest czegoś niepewna i po raz pierwszy to widzi długo nie dotyka tylko z dystansem ogląda.
Noo i domaga sie sama zabaw które chce, wyciąga też rączki by ją brać. Np. kiedy wieczorem ją nosze a zauważy męża to przebiera rączkami i nóżkami piszcząc bo ona chce muzykę i by przed nią tańczył. Ostatnio tańczyliśmy tak chyba z 2 godziny przez co padła mi na rękach a w nocy co chwile był płacz..chyba miała za dużo wrażeń. Jeszcze troche to będę miała mięśnie większe niż mąż bo trzymanie szalejącego na wszystkie strony 7kilowego dziecka to masakra ale jak ja przed nią tańczę to jej się nie podoba..taki łobuz. Zresztą już sobie ustawiła. Tata jest najlepszy do zabawy..przy nim najwięcej się cieszy a mnie ma od karmienia, przebierania i tulenia. Czy chcemy czy nie ona tak chce..i niech mi ktoś powie, że ja mam całkowity wpływ na wychowanie dziecka:) Byle czegoś raz spróbuje a potem już ona decyduje czy chce tak czy nie..
Pozdrawiamy..:):)