Noo i rozpoczeliśmy 35 tydzień..jejku nie wierzę,że ten czas tak leci. Niby wydaje mi sie,że dni lecą powoli ale tak naprawdę ani się nie obejrzę a tu już kolejny wtorek..kolejny tydzień. Mała puki co bardzo aktywna i kontaktowa choć dalej uparcie nie chce zmienić pozycji. Weekend majowy troszke nie wyszedł ale na szczęście w niedziele udało nam się zrobić grilla z moimi rodzicami i teściami. Najpierw próbował przegonić do domu nas deszcz..ale potem na szczęście wyszło słoneczko i było całkiem miło:) W poniedziałek jakoś mi przeleciało bo mąż w pracy na rano a wtorek to była dla mnie masakra. Jak zobaczyłam tą pogodę to myślałam,że zacznę płakać. Marcin miał wolne to myślałam,że coś będzie szło porobić, wyjść do ogrodu a tu dupa bo i u nas śnieg spadł. Niewiem czy to przez pogodę czy jak ale dopadła mnie taka chandra chyba jak nigdy. Z wielkim wysiłkiem i łaską posprzątałam naszej Tosi, Marcin w tym czasie robił śniadaniu i już po nim padliśmy wielce zmęczeni:) Cały dzień spędziliśmy w łóżku na graniu w przeróżne gry i oglądaniu zaległych filmów. Nawet obiadu nie było komu zrobić więc zamówiliśmy pizze co ciekawe wogule mi nie smakowała po tylu miesiącach nie jedzenia fast foodów. Na szczęście dzień się skończył choć nie był taki zły bo wkońcu szło się spokojnie poprzytulać, nacieszyć spokojem jaki jeszcze panuje w domu i możliwością leniuchowania:) Jedynie co wyrywało nas na zmiane z łóżka to szalejąca Tosia po domu ale bywały chwile że i ona kochana przyszła się do nas przytulić:)
Na szczęście dziś jest nowy dzień a mi siły wróciły. Więc uciekam posprzątać, poprasować,na zakupy bo dopiero dziś widzę jak wygląda wszystko po jednym zaniedbanym dniu i straszy:):)
środa, 4 maja 2011
niedziela, 1 maja 2011
Majowo.:)
Miało być tak fajnie..miał być wypad do Wisły ale noo przez stopy puchnące lekarz zabronił mi długiego chodzenia i stania oraz zmiany ciśnienia. Dlatego też zaprosiliśmy moich rodziców i teściów na grilla ale też ta pogoda taka nie bardzo. Niby nie pada, nie wieje ale na długie siedzenie w ogrodzie kilka stopni więcej byłoby wskazane. Także grill niby dalej aktualny ale noo pewnie jedzony będzie już w domku.
Po za tym u nas wszystko oki. Julitka rozpycha się ile może i wciąż testuje elastyczność mojej skóry..nie raz mam wrażenie, że te łapki wyjdą na zewnątrz tak je wypycha ale kończy się tylko na moich zaszklonych oczach bo czasem aż zaboli. Aktualnie główka znajduje sie pod moim prawym żebrem także na baczność już nie stoi ale na obracanie córa jakoś też nie ma chęci puki co. Narazie tylko czekam na rozwinięcie akcji ale tak w połowie maja zacznę próbować jakieś patenty na wspomaganie jej obracania. Jedyne co przeczytałam i wydało się sensowne to by pod pupe podkładać sobie poduszki i leżąc wyżej na plecach wspomaga to obracanie. Niewiem jak wyleże bo ogólnie ani 2 minut nie wytrzymam płasko na plecach ale zobaczymy. Znacie jeszcze jakieś sposoby na obracanie? Lekarz mówił,że wystarczy bym kładła się na lewym boku tyle, że ja tak zasypiam i odpoczywam od początku i jakoś do tej pory ani myśli zmienić pozycje. A boje się,że im będzie większa tym mniejszą chęć będzie mieć na obroty.
Śmiesznie ostatnio u nas w otoczeniu jest bo są 3 dziewczyny które rodzą w podobnym terminie co ja. Jedna z 8 maja i okazuje się,że jej Maja ma dopiero 2700, koleżanki synek z terminu 20 czerwca dopiero 1600, Judytka z 17 czerwca 2kg także nasza mała puki co największa a ja najchudsza z nich wszystkich.:)
Ostatnio byłam w aptece po część rzeczy dla mnie i zagadałam farmaceutkę na temat termometrów. Jakoś nigdy nie wierzyłam tym elektronicznym i dziecięcym bo z bateriami to nigdy nie wiadomo czy nie cygani. Chciałam używać według mnie najbardziej wiarygodnego starego z rtęcią i maluchowi do pupy wkładać wrazie gorączki ale noo wyszły ze sprzedaży. Teraz polecają jakieś z zastępczą substancją niż rtęć w kwocie ok 20zł, elektryczne dla dzieci do uszka bądź buzi i jakieś na podczerwień w kwocie 200zł, że niby przy czole się przejedzie i podaje wynik. Jakoś nie jestem zbyt dobrze nastawiona na takie wynalazki..chyba w tej kwesti jestem staroświecka ale wydaje mi się, że nie dość,że podczerwień cholernie droga to czy to nie jest nabieranie pacjentów? Bo nowość na rynku, bo trzeba zrobić reklame i zachęcić ludzi do kupowania. Macie jakieś doświadczenie w tej sprawie?? Elektrycznego nie kupie napewno ale co myślicie o tych zastępczych w podobnej kwocie co stare rtęciowe i o tych z podczerwienią?? Żałuje,że zaraz po ślubie nie zaopatrzyliśmy się w takie drobiazgi tylko woleliśmy pożyczyć w razie czego ale teraz przy maluchu wole mieć wszystko swoje niż biegać do teściowej prosić się bo przecież w nocy nie będę jej budzić w razie czego..
Życzę udanego weekendu majowego:):)
Po za tym u nas wszystko oki. Julitka rozpycha się ile może i wciąż testuje elastyczność mojej skóry..nie raz mam wrażenie, że te łapki wyjdą na zewnątrz tak je wypycha ale kończy się tylko na moich zaszklonych oczach bo czasem aż zaboli. Aktualnie główka znajduje sie pod moim prawym żebrem także na baczność już nie stoi ale na obracanie córa jakoś też nie ma chęci puki co. Narazie tylko czekam na rozwinięcie akcji ale tak w połowie maja zacznę próbować jakieś patenty na wspomaganie jej obracania. Jedyne co przeczytałam i wydało się sensowne to by pod pupe podkładać sobie poduszki i leżąc wyżej na plecach wspomaga to obracanie. Niewiem jak wyleże bo ogólnie ani 2 minut nie wytrzymam płasko na plecach ale zobaczymy. Znacie jeszcze jakieś sposoby na obracanie? Lekarz mówił,że wystarczy bym kładła się na lewym boku tyle, że ja tak zasypiam i odpoczywam od początku i jakoś do tej pory ani myśli zmienić pozycje. A boje się,że im będzie większa tym mniejszą chęć będzie mieć na obroty.
Śmiesznie ostatnio u nas w otoczeniu jest bo są 3 dziewczyny które rodzą w podobnym terminie co ja. Jedna z 8 maja i okazuje się,że jej Maja ma dopiero 2700, koleżanki synek z terminu 20 czerwca dopiero 1600, Judytka z 17 czerwca 2kg także nasza mała puki co największa a ja najchudsza z nich wszystkich.:)
Ostatnio byłam w aptece po część rzeczy dla mnie i zagadałam farmaceutkę na temat termometrów. Jakoś nigdy nie wierzyłam tym elektronicznym i dziecięcym bo z bateriami to nigdy nie wiadomo czy nie cygani. Chciałam używać według mnie najbardziej wiarygodnego starego z rtęcią i maluchowi do pupy wkładać wrazie gorączki ale noo wyszły ze sprzedaży. Teraz polecają jakieś z zastępczą substancją niż rtęć w kwocie ok 20zł, elektryczne dla dzieci do uszka bądź buzi i jakieś na podczerwień w kwocie 200zł, że niby przy czole się przejedzie i podaje wynik. Jakoś nie jestem zbyt dobrze nastawiona na takie wynalazki..chyba w tej kwesti jestem staroświecka ale wydaje mi się, że nie dość,że podczerwień cholernie droga to czy to nie jest nabieranie pacjentów? Bo nowość na rynku, bo trzeba zrobić reklame i zachęcić ludzi do kupowania. Macie jakieś doświadczenie w tej sprawie?? Elektrycznego nie kupie napewno ale co myślicie o tych zastępczych w podobnej kwocie co stare rtęciowe i o tych z podczerwienią?? Żałuje,że zaraz po ślubie nie zaopatrzyliśmy się w takie drobiazgi tylko woleliśmy pożyczyć w razie czego ale teraz przy maluchu wole mieć wszystko swoje niż biegać do teściowej prosić się bo przecież w nocy nie będę jej budzić w razie czego..
Życzę udanego weekendu majowego:):)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)